Prywatne Wydawnictwo Naukowe "VEGA"
Wydawca Kwartalnika
"VADEMECUM MIŁOŚNIKA ASTRONOMII" 
WYDAWNICTWO ISTNIEJE OD 1991 ROKU
 

-- 30 lat Vademecum... --

M E N U

 30 lat „Vademecum Miłośnika Astronomii”
1991 - 2021
 

Vademecum Miłośnika Astronomii nr 1/91   Vademecum Miłośnika Astronomii nr 1-4/20
Numer 1/1991              Numer 1-4/2020

   I stało się... W tym roku nasz kwartalnik skończył 30 lat! Jubileuszowe wydanie zostało oznaczone numerem łączonym 1-4/2020, ale z powodu znacznego opóźnienia ukazało się dopiero w czerwcu 2021 roku, kończąc jednocześnie 30-letnią edycję czasopisma. Więcej wydań nie będzie. Mimo iż jego numer okładkowy dotyczy roku 2020, to treść czasopisma opreacowano na bieżący okres do połowy października 2021 r.

   Dziś już po raz ostatni Czytelnicy otrzymali garść informacji o ciekawych zjawiskach i układach gwiazd na niebie. Czas się pożegnać, bo nic nie trwa wiecznie. Jak śpiewał Grzegorz Markowski z zespołu Perfect: „Wszystko ma swój czas i przychodzi kres na kres...”, więc i na „Vademecum...” przyszedł czas pożegnania po 30 latach odkrywania tajemnic gwiaździstego nieba. Kończąc tę długoletnią działalność popularyzatorską, warto się cofnąć do początku i przy­bliżyć jej najważniejsze etapy, aby pokazać „blaski i cienie” tego przedsięwzięcia.

   Trudne początki. Gdy wiosną 1991 r. przygotowywałem do druku pierwszy w historii nr „Vademecum...”, nie wiedziałem jeszcze, jak potoczą się losy tego czasopisma i czy to przedsięwzięcie ma w ogóle jakikolwiek sens. Ten nieco szalony pomysł był jak przysłowiowa podróż w nieznane. Lata 90. ubiegłego wieku były trudne dla osób pragnących poznawać tajniki gwiaździstego nieba. Jako miłośnik astronomii z kilkunastoletnim stażem sam odczuwałem brak specjalistycznej lite­ratury i sprzętu obserwacyjnego. Wpadłem więc na pomysł, by stworzyć własne czasopismo, które wypełniłoby tę lukę w dostępie do praktycznej wiedzy w dzie­dzinie amatorskiej astronomii. W zamyśle publikacja ta miałaby służyć wymianie doświadczeń między czytelnikami, wzbogacając tym samym ówczesny rynek wydawniczy oraz pośrednio też sprzętowy. Bardziej zaawansowani obserwatorzy nieba mogliby się dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem z początkującymi adeptami astronomii, przyczyniając się do większej popularyzacji tej pięknej dziedziny nauki.

   Pomysł był świetny, lecz jego realizacja okazała się bardzo trudna. Choć miałem już wtedy pewną wiedzę astronomiczną, to przetworzenie jej na postać drukowaną w formie czasopisma i dotarcie z nim do odbiorców było dla mnie zupełnie nowym wyzwaniem. Nie było wtedy jeszcze Internetu, a i komputery były rzadkością. Na mój warsztat pracy składały się: maszyna do pisania, trochę fachowej literatury oraz... dobre chęci. Mogłoby się wydawać, że dla jednoosobowej firmy PWN „VEGA”, którą w tym celu stworzyłem, będzie to jak przysłowiowe porywanie się z motyką na Słońce. A jednak... udało się.

   Po wielu trudach znalezienia odpowiedniej drukarni, co w tamtych czasach nie było łatwe, pierwszy numer 1-1991 (na lewym zdjęciu) ujrzał światło dzienne w maju 1991 roku, czyli dokładnie 30 lat temu. Już na początku okazało się, że problemy z dystrybucją czasopisma będą poważniejsze, niż się spodziewałem. Kilka miesięcy zajęło nawiązanie współpracy z nielicznymi księgarniami oraz pozy­skanie grupy stałych prenumeratorów. Te kłopoty przełożyły się na narastające opó­źnienia w edycji kolejnych numerów, szczególnie że początkowo czasopismo było formalnie dwumiesięcznikiem, a ukazywało się średnio dwa razy rzadziej. Jednak te wszystkie problemy nie zrażały mnie, gdyż niebawem okazało się, że nowe czaso­pismo przypadło Czytelnikom do gustu, o czym świadczyły coraz liczniejsze listy i telefony z podziękowaniami. To oznaczało, że „Vademecum...” trafiło w potrzeby rynku i należy dołożyć wszelkich starań, by je dalej wydawać, poprawiając dystrybucję.

   Wprawdzie w tamtym czasie istniało już najstarsze pismo astronomiczne w Pol­sce „Urania” oraz dużo młodsze „Postępy Astronomii”, ale nie zaspokajały one wszystkich potrzeb amatorów astronomii i nie były też łatwo dostępne. Dla­tego najmłodsze z nich „Vademecum Miłośnika Astronomii” zaczęło zdobywać coraz większą popularność, tym bardziej że jego postać praktycznego pora­dnika odróżniała je od reszty wydawnictw. Pierwotnie czasopismo miało być dwu­mie­sięcznikiem i pierwsze 4 numery ukazały się w tej formie. Jednak problemy z dystrybucją i narastające opóźnienia wymusiły przekształcenie go od 1992 roku w kwartalnik, który po 2 latach zaczął się ukazywać regularnie. Stopniowo zasięg jego dystrybucji poszerzał się o nowe księgarnie, a z końcem 2000 roku - również i o salony Empik, w których „Vademecum...” (co warto podkreślić) pojawiło się jako pierwsze spośród wydawanych wtedy polskich czasopism astronomicznych.

   Pierwsze sukcesy. Już od samego początku charakter czasopisma był ukie­runkowany głównie na propagowanie praktycznej wiedzy związanej z obser­wa­cjami nieba, czyli z najpiękniejszą częścią amatorskiej astronomii, co stanowiło o jego wyjątkowości. Warto dodać, że zanim powstało „Vademecum...” mieliśmy w kraju wiele uzdolnionych osób, które w astronomii potrafiły tworzyć istne cuda, wykonując w domowym zaciszu niecodzienne sprzęty czy też niezwykłe foto­grafie nieba. Jednak osoby te działały najczęściej samotnie lub w wąskich gronach, toteż ich wiedza nie była ogólnie dostępna. Dopiero pojawienie się „Vademecum...” dużo w tej kwestii zmieniło. Oto bowiem coraz więcej uzdolnionych pasjo­natów astronomii brało udział w jego redagowaniu, przysyłając artykuły z cieka­wymi pomysłami. To była istna rewolucja w amatorskiej astronomii, stanowiąca o pierwszych sukcesach tego skromnego pisemka. Wiedza ukryta wcześniej w domowych zaciszach trafiała poprzez „Vademecum...” do szerokiego grona odbiorców, pozwalając im także rozwijać swoje pasje i wzbogacać je o nowe doświadczenia.

   Czasopismo oferowało nie tylko cenne informacje o zjawiskach na niebie oraz liczne porady dla obserwatorów, ale też umożliwiało zakup potrzebnej literatury (książek, map nieba itp.) oraz sprzętu astronomicznego. Ta dodatkowa działalność znacznie zwiększyła popularność „Vademecum...”. Przez ponad 25 lat było ono nieodłącznym elementem miłośniczego ruchu astronomicznego w Polsce i mało kto nie wiedział o jego istnieniu.

   Ciekawe czasy. „Vademecum...” przyszło na świat w niezwykłym okresie, kiedy na niebie wydarzały się spektakularne zjawiska, o których informowało ono Czytelników. Jego rola informacyjna była bezcenna. Niektóre zjawiska były tak rzadkie, że za naszego życia nie zobaczymy ich ponownie. Warto przypomnieć te najbardziej widowiskowe.

   Hitem wiosny 1996 roku była kometa Hyakutake - szybka, jasna i doskonale widoczna gołym okiem. Rok później - wiosną 1997 roku - ubarwiała nasze niebo piękna kometa Hale'a-Boppa z dwoma warkoczami. W sierpniu 1999 roku doszło do widowiskowego zaćmienia Słońca, które w Polsce osiągnęło fazę aż ok. 90% i mogliśmy się zachwycać wąziutkim sierpem słonecznym z wyraźnym po­ciem­nieniem nieba. Rok 2003 przyniósł nam jedną z największych opozycji Marsa, a także tranzyt Merkurego na tle Słońca. W latach 2004 i 2012 podziwia­liśmy widowiskowe tranzyty Wenus, których już nie zobaczymy ponownie w obec­nym stuleciu. Natomiast atrakcją 2018 r. była „wielka” opozycja Marsa, która zbiegła się tej samej nocy z całkowitym zaćmieniem Księżyca. To tylko kilka spośród tysięcy niecodziennych zjawisk, które prezentowało na swoich łamach „Vade­mecum...”, aby Czytelnicy mogli nacieszyć oczy wspaniałymi widokami.

   Początki kryzysu. Mniej więcej po 2012 r. dało się odczuć, że rozwój mediów elektronicznych tworzy wielką konkurencję dla wydawnictw drukowanych. Dla niskonakładowego i specjalistycznego „Vademecum...” oznaczało to zmniejszenie sprzedaży i zagrożenie istnienia. Z końcem 2014 roku rozważałem już jego zakończenie, ale odstąpiłem od tego, wprowadzając w 2015 r. pełnokolorowy druk nie tylko okładki, ale i wszystkich jego stron. Jednak utrzymanie firmy wymagało rozszerzenia działalności o sprzedaż bardziej dochodowych produktów z innych branż. Sama działalność wydawnicza nie miała już szansy istnienia.

   Zmiana profilu działalności pozwoliła wprawdzie utrzymać firmę, ale brakowało już czasu na terminowe opracowywanie czasopisma, którego dochodowość była niewielka i tworzyły się opóźnienia. Pandemia COVID-19 też rozchwiała rynek poprzez okresowe zamykanie salonów Empik. Ostatecznie więc podjąłem smutną decyzję o zakończeniu edycji „Vademecum...” w 30. rocznicę jego utworzenia. Dalsze jego wydawanie byłoby dla mnie już zbyt dużym obciążeniem i to nie tylko finansowym, ale też i fizycznym.

   Podziękowania. Ponieważ „Vademecum...”, miało służyć miłośnikom astronomii w rozwijaniu ich pasji, toteż Czytelnikom należą się największe podziękowania, bo bez nich czasopismo nie miałoby racji istnienia. Kupując kolejne wydania, dostarczali oni środków finansowych na tworzenie dalszych numerów, pokazując jednocześnie, że wydawnictwo to jest bardzo potrzebne. Niektórzy w trosce o losy czasopisma opłacali prenumeraty w kwotach wyższych, niż to wynikało ze standardowej ceny i tym osobom dziękuję szczególnie. Ich działanie było dla mnie silną motywacją do pracy przez 30 lat.

   Czasopismo nie powstałoby jednak bez odpowiedniej drukarni, która musiała wydrukować opracowany przeze mnie materiał zgodnie z projektem i to w jak najlepszej jakości. Druk kilku pierwszych numerów zawdzięczam drukarniom „Okno na Świat” i Lasertext w Łodzi, którym dziękuję za pomoc w rozpoczęciu ważnej misji czasopisma, chociaż współpraca z nimi ograniczyła się tylko do pierwszych dwóch lat mojej działalności. Największe podziękowania w tej kwestii przekazuję wszystkim pracownikom Drukarni WIST Sp. z o.o. w Zgierzu, z którą współpraca rozpoczęła się w 1993 roku i była tak owocna, że przetrwała do końca edycji czasopisma, czyli 28 lat. Szczególną wdzięczność wyrażam Panu Antoniemu Wierzbowskiemu, właścicielowi tej drukarni, który w latach kryzysowych dla „Vademecum...” wykazywał cierpliwość i zrozumienie, wyciągając pomocną dłoń w sprawach rozliczeń finansowych. Dzięki temu czasopismo mogło przetrwać.

   Oczywiście nie sposób wymienić tu wszystkich osób, którym należą się po­dzię­kowania, bo jest ich zbyt wiele. Dlatego bezimiennie dziękuję wszystkim, którzy w mniejszym lub większym stopniu pomogli mi w tworzeniu i upowszechnia­niu „Vademecum...”. W tym miejscu wyrażam wielką wdzięczność autorom artykułów publikowanych w „Vademecum...”, bez których czasopismo nie mogłoby tak długo pełnić swojej misji popularyzacji astronomii.

   Pożegnanie. Sądzę, że każdy dostaje kiedyś od losu swoje przysłowiowe pięć minut jako szansę na zrobienie czegoś ważnego. Moje „pięć minut” rozciągnęło się na 30 lat pracy trudnej i wymagającej, a jednocześnie pożytecznej i ciekawej. Jestem szczęśliwy, iż mogłem tworzyć czasopismo ku zadowoleniu jego sympatyków i mieć swój skromny wkład w rozwój amatorskiej astronomii. Myślę, że nie był to czas zmarnowany, choć pochłonął połowę mojego życia i nie przyniósł dużych dochodów. Jednak efekty tej pracy jeszcze długo pozostaną w pamięci Czytelników. A zgromadzone przez te lata zbiory „Vademecum...” będą trwałym śladem po minionych wydarzeniach i ludziach, którzy w owych czasach tworzyli społeczność miłośników astronomii. Trzeba też pamiętać, że choć czasopismo było stworzone przeze mnie, to w niemal każdym numerze były efekty pracy innych pasjonatów astronomii, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami. Była to więc wspólna praca osób, które połączyła fascynacja urokami gwiaździstego nieba.

   „Vademecum Miłośnika Astronomii” pojawiło się przed laty znienacka jak skromna kometa, która z czasem pojaśniała, dostarczając pasjonatom nocnego nieba niezwykłych wrażeń przez ponad ćwierć wieku. Ale jak każda kometa odchodzi kiedyś z firmamentu, tak i na „Vademecum...” również przyszedł ten czas. Myślę, że spełniło ono swoją rolę w czasach, w których było najbardziej potrzebne, a dalszą przyszłość w tym względzie pozostawmy innym. Tworzyłem to unika­to­we czasopismo przez 30 lat bez żadnego wsparcia z zewnątrz, poświęcając na to większość swojego czasu i godząc się na wiele wyrzeczeń. Jednak na wszystko przychodzi kres...

   Choć jest to już ostatni numer „Vademecum Miłośnika Astronomii”, to firma PWN „VEGA” nie kończy swojej działalności. Zapraszam do częstego odwiedzania strony www.vademecum-astronomii.pl, na której publikacje astronomiczne będą zawsze zajmowały honorowe miejsce.

   Serdecznie dziękuję za 30 niezapomnianych lat wspólnej przygody z astronomią.

Mirosław Brzozowski

*   *   *


Polecamy nasze periodyki:
 "Vademecum ..."
          "Efemerydy Astronomiczne"
    Najnowszy VADEMECUM MIŁOŚNIKA ASTRONOMII
         EFEMERYDY ASTRONOMICZNE

 

 ZOBACZ WIELKĄ PROMOCJĘ DLA PRENUMERATORÓW 
 czyli:  jak nabyć numery archiwalne po 1,20 zł/szt. -> więcej... 

 

Copyright 1999 - 2021 by PWN "VEGA". Wszystkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie i publikowanie jakichkolwiek elementów tej strony, bez zgody autorów jest zabronione!